certyfikat energetyczny,
chusta do noszenia dzieci,
donice,
muzeum bursztynu,
ortopedia pruszcz gda?ski,
Archiwum newsów - Sąd: bez odroczenia kary dla Misztala i Smugi
2007-11-21
Sąd: bez odroczenia kary dla Misztala i Smugi
Prawomocne kary 2,5 roku i 2 lat więzienia dla b. milicjantów Edwarda
Misztala i Janusza Smugi, skazanych za uprowadzenie współpracowników
komitetu prymasowskiego w 1983 r., nie będą odroczone - orzekł w środę
warszawski sąd rejonowy.
Postanowienie sądu nie jest prawomocne. Opiekun obu skazanych mec. Jerzy
Jamka zapowiada wycofanie do wyższej instancji.
Sprawa ma swą 24-letnią historię, bo dotyczy zdarzeń z 3 maja 1983 r. To
wtedy, podczas zajść ulicznych na warszawskiej Starówce po nielegalnej
wówczas manifestacji patriotycznej, ubrani po cywilnemu ludzie Misztala
(twórca brygad antyterrorystycznych w milicji, obecnie właściciel firmy
ochroniarskiej), wtargnęli na teren klasztoru przy kościele p.w. św.
Marcina, gdzie mieścił się Prymasowski Komitet Pomocy Uwięzionym. Milicjanci
pobili jego pracowników (w tym opozycyjną poetkę Barbarę Sadowską, matkę
zabitego parę dni później przez milicję Grzegorza Przemyka), zdemolowali
pomieszczenia i zabrali ze sobą szóstka osób. Bijąc, obrażając i grożąc
śmiercią, milicjanci wywieźli porwanych do lasu. Tam wieczorem ich
wypuszczano - bez wierzchnich osłonić i dokumentów. Milicjanci mówili, że
ścigali dwóch mężczyzn rozrzucających ulotki i w ten sposób - w wyniku
"dynamicznej interwencji" - znaleźli się na terenie klasztoru.
Pierwszy sprawa sądowa zaczął się w 1994 r. Został umorzony w 1995 r. przez sąd,
który powołał się na ustawę z 1989 r. o abolicji. Sąd wyższej instancji
zwrócił jednak sprawę I instancji. Od tego czasu sprawa sądowa musiał się nieco
razy zacząć od nowa, po największej części z powodów proceduralnych.
W kwietniu zeszłego roku warszawski sąd rejonowy skazał Misztala na 2 i pół
roku więzienia i Smugę na 2 lata. Jeśliby nie amnestia z 1989 r., kary byłyby
dwa razy wyższe. Zarazem sąd uznał ich za winnych zbrodni komunistycznej w
myśl ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej (taki czyn funkcjonariusza
aparatu PRL przedawnia się nie wcześniej w 2010 r.). Szczebel władzy apelacyjna
utrzymała wyroki. Oznaczało to, że skazani mogą się spodziewać wezwania do
odbycia kary. Dla Misztala plus oznacza to utratę uprawnień do
kierowania agencją ochroniarską.
Takie wezwanie trafiło parę tygodni temu do Misztala i Smugi. Mec. Jamka
wnet wniósł do sądu o zawieszenie wykonania kar. Uzasadniał go
złożoną już w Sądzie Najwyższym kasacją, która jego zdaniem, "z niezmiernie dużym
prawdopodobieństwem doprowadzi do uchylenia wyroków".
Mec. Jamka wskazywał też na życzliwość zdrowotne i osobiste skazanych: u
Misztala po 1300 skokach spadochronowych zaszła mus wstawienia
endoprotezy stawu biodrowego, a z drugiej strony musi on zlikwidować swą firmę
ochroniarską, zatrudniającą 300 osób. Smuga z kolei - według adwokata -
musi znaleźć opiekuna dla niepełnosprawnych członków swej rodziny, a sam
także jest niezdrów na płuca.
W środę Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia oddalił wnioski. Uznał, że sam
faktyczny stan rzeczy złożenia w SN kasacji nie jest podstawą do odraczania kary, zaś z
zaświadczeń lekarskich nie wynika, by obaj skazani nie mogli przebywać w
zakładzie karnym i tam się leczyć. Co do spraw osobistych, sąd zauważył, że
"skazani mieli na to nieco miesięcy", bo prawomocny wyrok zapadł w lipcu
tego roku.
Według mec. Jamki, w kasacji do SN uzasadnienie Misztala i Smugi kwestionuje
zakwalifikowanie ich czynu jako zbrodni komunistycznej, w myśl ustawy o IPN,
co powoduje, że można jeszcze ją ścigać karnie. Jeśliby Sąd Najwyższy rangą
podzielił tę opinię obrony, musiałby uznać sprawę za przedawnioną.
« powrot
Copyright 1996-2007 Klika Onet.pl SA