certyfikat energetyczny,
chusta do noszenia dzieci,
donice,
muzeum bursztynu,
ortopedia pruszcz gda?ski,
Archiwum newsów - Masakra w Afganistanie - sąd aresztował podejrzanych żołnierzy
2007-11-15
Masakra w Afganistanie - sąd aresztował podejrzanych żołnierzy
AFP
Sąd Garnizonowy w Poznaniu zdecydował o aresztowaniu wszystkich siedmiu
żołnierzy zatrzymanych w związku z sierpniową akcją w Afganistanie, w której
zginęli cywile.
W środę sześciu żołnierzom prokuratura postawiła zarzuty zabójstwa ludności
cywilnej; grozi im od 12 lat więzienia do kary dożywocia. Siódmy z
zatrzymanych usłyszał zarzut ataku na niebroniony rzecz cywilny, grozi mu
od 5 do 25 lat pozbawienia wolności.
Wszyscy żołnierze pochodzą z jednostki z Bielska Białej. To dwóch oficerów,
dwóch podoficerów, trzech st. szeregowych - poinformował sędzia. W
Afganistanie stanowili 1. pluton szturmowy Zespołu Bojowego "C" Polskiego
Kontyngentu Wojskowego.
Do tragicznego zdarzenia doszło 16 sierpnia 2007 roku. Wyjazd patrolu, w
skład którego wchodzili zatrzymani żołnierze nastąpił po upływie kilku
godzin od ataku na niepodobny polski patrol, w wyniku którego uszkodzono dwa
pojazdy. Dwa dni wcześniej w Afganistanie zginął polski żołnierz,
podporucznik Łukasz Kurowski.
Wassermann: zaczekać na poznanie "szerszych okoliczności"
Minister koordynator służb specjalnych Zbigniew Wassermann uważa, że w
sprawie żołnierzy, którym postawiono zarzuty zabójstwa ludności cywilnej w
Afganistanie, trzeba zaczekać na poznanie "szerszych okoliczności".
Wassermann pytany przez dziennikarzy, czy żołnierze byli źle przygotowani do
misji, odparł: - to jest wojna, a jak jest wojna, to reakcje ludzkie są inne
niż prawidłowo.
- To jest sytuacja, w której żyje się w ogromnym stresie w oddali od kraju, w
warunkach bojowych. Nie wiadomo czy nie wjeżdża się samochodem na minę, nie
wiadomo czy nie jest się wystawionym na cel jak kaczka, to wszystko
powoduje, że człowiek reaguje innym sposobem - dodał.
Zdaniem Wassermanna, źle się stało, "bo w świetle tego co upubliczniła
prokuratura doszło do jednego z najcięższych przestępstw". - To jest
zbrodnia przeciwko ludzkości, złamanie prawa międzynarodowego - powiedział.
- Poczekajmy na szersze okoliczności tej sprawy. Obecnie można powiedzieć
tyle, że nie powinni strzelać, że nie było uzasadnienia do takiej akcji i
więc tak poważnie zostało to zakwalifikowane - powiedział.
"Wolałbym zginąć w Afganistanie"
- Wolałbym zginąć w Afganistanie niż być oskarżonym tak jak teraz o zbrodnie
wojenne - powiedział jeden z oskarżonych o masakrę w afgańskiej wiosce
żołnierzy swojemu obrońcy Jakubowi Kolańczykowi. Rodziny wojskowych nie
wierzą w ich winę i mówią o dramacie swoich bliskich.
- W całej jednostce panuje przygnębienie. Wyjechaliśmy do Afganistanu jako
bohaterowie i tak chcieliśmy wrócić – powiedział TVN24 mjr Janusz Gibas z 18
batalionu szturmowo-desantowego, jednostki żołnierzy oskarżonych o zabicie
cywilów w Afganistanie.
- Wszyscy wierzymy, że była to jakaś pomyłka, nieszczęśliwy zbieg
okoliczności, który na misji po prostu się zdarza – dodał.
Podkreślił, byli to doświadczeni żołnierze, którzy brali już wkład w
zagranicznych misjach. - W dotychczasowym okresie ich służby nie można im
niczego zarzucić. Patrząc w ich opinie służbowe widać same superlatywy, a w
szkoleniu mogę powiedzieć, ze osiągali wręcz wzorowe wyniki, jedne z
najwyższych w naszym batalionie – powiedział Gibas.
Major twierdził też, że na zachowanie jego kolegów bez wątpienia proszek wpływ
fakt, że niedługo mieli wracać do Polski. - Krańcowość misji wpływa z większym natężeniem
stresująco na zachowanie żołnierza. Myślami jest już w kraju, a nietknięty okres
trzeba być skoncentrowanym. Łatwo o nerwowość, o pochopne decyzje – uważa
wojskowy.
Wszystko o sprawie żołnierzy - materiały filmowe Onet.tv
Nagranie z masakry w Nangar Khel
Wiadomo, że istnieje nagranie z miejsca zdarzenia. Taki dowód jest w
dyspozycji śledczych - dowiedziała się reporterka TVN24. Jakub Kolańczyk,
opiekun z dwóch z oskarżonych żołnierzy, powiedział, że nie istnieje
nagranie zrobione przez żołnierzy. Jest za to stosunek filmowa wykonana
przez żandarmów, którzy przyjechali na miejscowość tragedii.
"Gazeta Wyborcza" i "Gazeta" poinformowały o sfilmowaniu efektów masakry
telefonem komórkowym.
"GW" doniosła, powołując się na anonimowe źródło, że żołnierze zaraz po
ostrzelaniu wioski mieli do niej wgramolić się aby "chełpić" się swoim czynem i
nagrać wszystko na taśmę. Z kolei "Gazeta" podał, że żołnierze mieli już
wcześniej werbować kamerą swoje akcje.
MON tego nie komentuje, uznając, że jest to sprawa do zbadania przez
prokuraturę. Także Karol Frankowski z prowadzącej śledztwo Naczelnej
Prokuratury Wojskowej w Poznaniu "nie potwierdził, ani nie zaprzeczył"
informacji z prasy.
- Trzeba oderwać siedmiu zatrzymanych żołnierzy od 1200, którzy służą w
Afganistanie. Mamy nadzieję, że prokuratura będzie informowała opinię
publiczną o kolejnych etapach postępowania, by pokazać różnicę pośrodku
błędem, a złamaniem zasad i aby żołnierze nie bali się używać broni -
powiedział Rybak.
- Gdy walka przenosi się w rejon cywilny, zdarzają się ofiary. Czym innym
jednak jest bratobójczy płomień i niezamierzone straty wśród ludności
cywilnej, czym innym powrót na miejscowość i ostrzał, gdy zagrożenie już minęło
- dodał.
Podkreślił, że MON zależy, by żołnierze na misjach bojowych wiedzieli, że
o ile używając broni, przestrzegają zasad, nic im nie grozi. - Nie chcemy,
by powtórzył się zespół policjanta z lat 90., który bał się zapożyczyć po
broń, wiedząc, że miałby wtedy do czynienia z prokuratorem - zaznaczył
rzecznik.
Do tragicznego zdarzenia doszło 16 sierpnia, gdy polscy żołnierze otworzyli
pożoga w kierunku wioski. Przed wyjazdem patrolu, w którego skład weszli
zatrzymani żołnierze, doszło do ataku na niepodobny polski patrol. Dwa dni
wcześniej w Afganistanie zginął polski żołnierz, podporucznik Łukasz
Kurowski.
Według prokuratury napaść na wioskę nastąpił nieco godzin po napaśću na patrol,
a w osadzie nie było talibskich bojowników. Wskutek ostrzału zginęło
sześcioro Afgańczyków, wśród rannych wcześniejszy dzieci i kobiety - trzy z nich
zostały trwale okaleczone.
Nowy serwis Financial Times
Na co dzień duża wsad aktualnych tekstów z "Financial Times", tłumaczonych
na zbiór znaków polski i w wersjach oryginalnych, opatrzonych komentarzami i
wideofelietonami polskich analityków, blogi i wara dyskusyjne – to wszystko
dostępne jest w nowym serwisie z FT.onet.pl.
Współcześnie polecamy:
* Przykazanie na szczęście i pieniądze
* Przyczyny depresji w pracy
* Królik używanych samochodów
« powrot
Copyright 1996-2007 Siatka Onet.pl SA